poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział V

Saphirall wracała na tereny elfów. Po drodze zachaczyła o grzezawisko rusałki. Wzięła ze sobą orszak jednorożców. Powrót trwał bez większych przygód. Gdy elfka tylko przekroczyła teren królestwa,od razu podszedł do niej Gerhold
-Wróciłaś kapitanie-powiedział uradowany
-Oczywiście że wróciłam-odpowiedziała i poszła z jednorożcami do pałacu Harmonicall.
-Saphirall,to ty. A co one tu robią?-zapytała
-Chcą się do nas przyłączyć w wojnie z orgami-wyjaśniła
-W takim razie witajcie. A negocjacje z magami poszły pomyślnie?-zapytała władczyni
-Tak. Mamy porozumienie. Teraz tylko krasnoludy-odpowiedziała Saphirall
-Przychylność bogów. Ja zajmę się naszymi gośćmi a ty idź na trening z żołnierzami-rozkazała królowa
-Oczywiście-odpowiedziała elfka ulegle. Poszła na plac treningowy. W szesnastu rzędach stało po 2000 żołnierzy. Rozpoczął się trening. Saphirall tworzyła przeciwników z plazmy. Wojownicy i strzelcy byli coraz lepsi. Trening trwał do późnej nocy. Gdy wszyscy już zasnęli, kapitan wyszła na plac treningowy. Ćwiczyła ciężej niż inni. Musiała być przykładem. Nad ranem padła zmęczona na łoże i zasnęła..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz