Saphirall zasnęła. Jednak jej sen nie trwał długo. Do pokoju gdzie spała wpadł nagle org. Elfka zaspana ale w pełni świadoma tego co robi,wzięła miecz który stał koło łóżka i pchnęła mu w serce. Padł. Odstawiła miecz i zaczęła kontynuację snu. Reszta nocy była spokojna. Rano wojowniczkę rozbudziły pięknie oblewające ziemię elfów pierwsze promienie słońca. Otworzyła i przetarła oczy. Usiadła na łóżku i przeciągnęła się leniwie. Powoli zaczęła się ubierać,gdyż musiała iść dzisiaj do wioski krasnoludów. Wzięła swój ekwipunek i poszła zameldować się Harmonicall.
-Witaj moja droga. Idziesz do wioski krasnoludów,tak?-zapytała łagodnym i harmonijnie brzmiącym głosem
-Tak. Musimy podpisać sojusz-odpowiedziała
-Masz rację. Tylko uważaj na siebie.-ostrzegła władczyni
-Obiecuję-zapewniła i wyszła poza tereny królestwa elfów. Szła pewnym krokiem. Pogoda dopisywała. Jak dotychczas droga była spokojna. To wydawało się dziwne,gdyż orgi okupili większość terenów. Miała nadzieję,że dojdzie do wioski bez zbędnych dopowiedzeń siłowych. Szła około pięciu godzin. Zatrzymywała się co 5kilometrów by skropić usta chodź małą kropelką wody. Po długiej wędrówce doszła do zabelowanej wioski w której mieszkały krasnoludy. Zapukała w bramy
-Kto idzie?-zapytał ciężki,męski głos
-Saphirall. Nastawienie pokojowe. Audiencja u dowódcy-wyjaśniła
-Pokazać dłoń-rozkazał. Dziewczyna włożyła dłoń w otwór. Po chwili została ona wypchnięta. Bramy rozbrzmiały się skowytami mosiężnych zawiasów. Elfka weszła dosyć pewnie za bramę. Zdziwiła się,gdy to Thorghal,władca krasnoludów wyszedł jej na spotkanie
-Saphirall? W jakiej sprawie przeszłaś taki szmat drogi?-zapytał
-Jak to powszechnie wiadomo,wojna z orgami. Szukamy u ciebie sojuszu-powiedziała
-Pomagać tej zapuszczonej Moon..coś tam?-parsknął
-Moonhell. I królestwem nie rządzi ona tylko Harmonicall,jej młodsza siostra-zapewniła
-To zmienia postać rzeczy-odpowiedział
-Możemy zapłacić dużą ilością elfich klejnotów za sojusz-powiedziała
-Elfich klejnotów? Ile?-zapytał nie ukrywając zainteresowania
-Tuzin hagi(1hag to jeden wagon)-zaproponowała
-Dobrze. Wchodzimy w to. Przyjmij ten miecz,jako znak sojuszu-powiedział i podał jej złoty miecz z wyrytym imieniem "Thorghal"
-Teraz jeśli kapitan pozwoli,odejdę przekazać dobre nowiny mojej pani-odpowiedziała...
niedziela, 9 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
Rozdział VII
Floracry usiadła na swój tron
-A kto jeszcze będzie walczył?-zapytała
-Na tą chwilę napewno walczyć będą oddziały Moonhell i oddziały jednorożców oraz oddziały magów czterech żywiołów-wyjaśniła
-A macie zamiar jeszcze z kimś negocjować?-zapytała
-Tak. Z krasnoludami.Mamy również zamiar zjednoczyć pozostałe klany elfów-odpowiedziała
-Magowie żywiołów,jednorożce i elfy mroku. Bardzo interesujące-mówiła
-Więc władczyni natury,jaką decyzję podjęłaś?-zapytała Saphirall
-Zgadzam się. Macie nasze wsparcie-powiedziała i zaczęła pisać na pergamine oświadczenie
-Dziękuję-odpowiedziała,wzięła pergamin w dłoń i wyszła z terenów królestwa elfów leśnych. Udała się drogę powrotną.
-I jak poszły negocjacje?-zapytała Harmonicall
-Bardzo dobrze. Mamy ich wsparcie-odpowiedziała i wręczyła dokument dla "jasnej" pani
-Zostały już tylko krasnoludy i klan elfów magii-powiedziała Moonhell
-Dokładnie. Saphirall,idź się prześpij. Wyglądasz na zmęczoną-powiedziała troskliwie Harmonicall
-Dobrze-odpowiedziała i poszła do swojego pokoju. Zdjęła zbroję i założyła sukienkę do snu zrobioną z płatków róż. Zasłoniła okno i wygoniła świetlika. Położyła się na swe loże,przykryła się liściem i zasnęła.
-A kto jeszcze będzie walczył?-zapytała
-Na tą chwilę napewno walczyć będą oddziały Moonhell i oddziały jednorożców oraz oddziały magów czterech żywiołów-wyjaśniła
-A macie zamiar jeszcze z kimś negocjować?-zapytała
-Tak. Z krasnoludami.Mamy również zamiar zjednoczyć pozostałe klany elfów-odpowiedziała
-Magowie żywiołów,jednorożce i elfy mroku. Bardzo interesujące-mówiła
-Więc władczyni natury,jaką decyzję podjęłaś?-zapytała Saphirall
-Zgadzam się. Macie nasze wsparcie-powiedziała i zaczęła pisać na pergamine oświadczenie
-Dziękuję-odpowiedziała,wzięła pergamin w dłoń i wyszła z terenów królestwa elfów leśnych. Udała się drogę powrotną.
-I jak poszły negocjacje?-zapytała Harmonicall
-Bardzo dobrze. Mamy ich wsparcie-odpowiedziała i wręczyła dokument dla "jasnej" pani
-Zostały już tylko krasnoludy i klan elfów magii-powiedziała Moonhell
-Dokładnie. Saphirall,idź się prześpij. Wyglądasz na zmęczoną-powiedziała troskliwie Harmonicall
-Dobrze-odpowiedziała i poszła do swojego pokoju. Zdjęła zbroję i założyła sukienkę do snu zrobioną z płatków róż. Zasłoniła okno i wygoniła świetlika. Położyła się na swe loże,przykryła się liściem i zasnęła.
wtorek, 4 lutego 2014
Rozdział VI
Rozbrzmiały się trąby budzące śpiące elfy. Saphirall przetarła oczy i umyła twarz w kropli rosy. Ubrała się w nową zbroję i wyszła na dziedziniec. Rycerze już ćwiczyli i rozciągali mięśnie.
-Władczyni ciemności,Moonhell u bram!!-krzyknął strażnik. Wojowniczka podeszła do przybyszki
-Witaj pani mroku. Zaprowadzić do Harmonicall?-zapytała
-Tak-rzuciła sucho. Saphirall nie lubiła siostry władczyni elfów.
-Moonhell,co cię do mnie sprowadza?-zapytała Harmonicall
-Przyłączam mój region do twojego-powiedziała
-Chcesz nam pomóc?-zapytała zaskoczona władczyni
-Nie chętnie ale tak. Zjednoczyłaś już klany elfów?-zapytała
-Nie. Mamy porozumienie z magami i jednorożcami. -wyjaśniła. Saphirall tylko się przysłuchiwała rozmowie sióstr.
-Ty-wskazała mroczna pani na wojowniczkę
-Słucham?-powiedziała
-Idź po porozumienie z krasnoludami i zjednocz resztę klanów-rozkazała Moonhell
-Naturalnie-powiedziała i odeszła. Poszła na tereny leśnych elfów. Zaczęła szukać Floracry'li,władczyni natury. Nagle idąc pomiędzy drzewami,usłyszała świst zatrutej strzały. Uchyliła się i strzała ją nie trafiła.
-Wstrzymać atak-powiedział mocny męski głos. Pojawił się leśny elf
-Kerhal,to ty?-zapytała niedowierzając
-Saphirall!-odpowiedział i przytulił się z nią. Bowiem byli oni rodzeństwem rozdzielonym w dzieciństwie.
-Pomożesz mi?-zapytała
-Oczywiście. Chodźmy do Floracry-powiedział i podeszli do magicznego drzewa. Nagle kora się otworzyła i pojawiło się przejście do królestwa leśnych elfów. Doszli do pałacu zbudowanego z liści lotosu. Pojawiła się piękna władczyni leśnych elfów
-Kim jesteś?-zapytała
-Saphirall,kapitan straży elfów światła-przedstawiła się
-Całe leśne królestwo słyszało o twoich zasługach. Po co do nas przybyłaś?-zapytała władczyni
-Chcę w imieniu Harmonicall i Moonhell poprosić o pomoc w wojnie z orgami-powiedziała...
-Władczyni ciemności,Moonhell u bram!!-krzyknął strażnik. Wojowniczka podeszła do przybyszki
-Witaj pani mroku. Zaprowadzić do Harmonicall?-zapytała
-Tak-rzuciła sucho. Saphirall nie lubiła siostry władczyni elfów.
-Moonhell,co cię do mnie sprowadza?-zapytała Harmonicall
-Przyłączam mój region do twojego-powiedziała
-Chcesz nam pomóc?-zapytała zaskoczona władczyni
-Nie chętnie ale tak. Zjednoczyłaś już klany elfów?-zapytała
-Nie. Mamy porozumienie z magami i jednorożcami. -wyjaśniła. Saphirall tylko się przysłuchiwała rozmowie sióstr.
-Ty-wskazała mroczna pani na wojowniczkę
-Słucham?-powiedziała
-Idź po porozumienie z krasnoludami i zjednocz resztę klanów-rozkazała Moonhell
-Naturalnie-powiedziała i odeszła. Poszła na tereny leśnych elfów. Zaczęła szukać Floracry'li,władczyni natury. Nagle idąc pomiędzy drzewami,usłyszała świst zatrutej strzały. Uchyliła się i strzała ją nie trafiła.
-Wstrzymać atak-powiedział mocny męski głos. Pojawił się leśny elf
-Kerhal,to ty?-zapytała niedowierzając
-Saphirall!-odpowiedział i przytulił się z nią. Bowiem byli oni rodzeństwem rozdzielonym w dzieciństwie.
-Pomożesz mi?-zapytała
-Oczywiście. Chodźmy do Floracry-powiedział i podeszli do magicznego drzewa. Nagle kora się otworzyła i pojawiło się przejście do królestwa leśnych elfów. Doszli do pałacu zbudowanego z liści lotosu. Pojawiła się piękna władczyni leśnych elfów
-Kim jesteś?-zapytała
-Saphirall,kapitan straży elfów światła-przedstawiła się
-Całe leśne królestwo słyszało o twoich zasługach. Po co do nas przybyłaś?-zapytała władczyni
-Chcę w imieniu Harmonicall i Moonhell poprosić o pomoc w wojnie z orgami-powiedziała...
poniedziałek, 3 lutego 2014
Rozdział V
Saphirall wracała na tereny elfów. Po drodze zachaczyła o grzezawisko rusałki. Wzięła ze sobą orszak jednorożców. Powrót trwał bez większych przygód. Gdy elfka tylko przekroczyła teren królestwa,od razu podszedł do niej Gerhold
-Wróciłaś kapitanie-powiedział uradowany
-Oczywiście że wróciłam-odpowiedziała i poszła z jednorożcami do pałacu Harmonicall.
-Saphirall,to ty. A co one tu robią?-zapytała
-Chcą się do nas przyłączyć w wojnie z orgami-wyjaśniła
-W takim razie witajcie. A negocjacje z magami poszły pomyślnie?-zapytała władczyni
-Tak. Mamy porozumienie. Teraz tylko krasnoludy-odpowiedziała Saphirall
-Przychylność bogów. Ja zajmę się naszymi gośćmi a ty idź na trening z żołnierzami-rozkazała królowa
-Oczywiście-odpowiedziała elfka ulegle. Poszła na plac treningowy. W szesnastu rzędach stało po 2000 żołnierzy. Rozpoczął się trening. Saphirall tworzyła przeciwników z plazmy. Wojownicy i strzelcy byli coraz lepsi. Trening trwał do późnej nocy. Gdy wszyscy już zasnęli, kapitan wyszła na plac treningowy. Ćwiczyła ciężej niż inni. Musiała być przykładem. Nad ranem padła zmęczona na łoże i zasnęła..
-Wróciłaś kapitanie-powiedział uradowany
-Oczywiście że wróciłam-odpowiedziała i poszła z jednorożcami do pałacu Harmonicall.
-Saphirall,to ty. A co one tu robią?-zapytała
-Chcą się do nas przyłączyć w wojnie z orgami-wyjaśniła
-W takim razie witajcie. A negocjacje z magami poszły pomyślnie?-zapytała władczyni
-Tak. Mamy porozumienie. Teraz tylko krasnoludy-odpowiedziała Saphirall
-Przychylność bogów. Ja zajmę się naszymi gośćmi a ty idź na trening z żołnierzami-rozkazała królowa
-Oczywiście-odpowiedziała elfka ulegle. Poszła na plac treningowy. W szesnastu rzędach stało po 2000 żołnierzy. Rozpoczął się trening. Saphirall tworzyła przeciwników z plazmy. Wojownicy i strzelcy byli coraz lepsi. Trening trwał do późnej nocy. Gdy wszyscy już zasnęli, kapitan wyszła na plac treningowy. Ćwiczyła ciężej niż inni. Musiała być przykładem. Nad ranem padła zmęczona na łoże i zasnęła..
niedziela, 2 lutego 2014
Rozdział IV
-Orgami powiadasz... A co będziemy z tego mieli?-zapytała Haraclein
-Wsparcie i ochronę od elfów-powiedziała
-Kuszące. Zanim zdecyduję,musisz pokazać mi swoje serce-powiedziała tajemniczo
-Pokazać serce? Jak?-zapytała Saphirell
-Przeniosę cię w cienisty wymiar. Tam ukaże się twoje serce-odpowiedziała
-Zgadzam się-powiedziała i zacisnęła dłonie. Haraclein uniosła swój kij i elfka przeniosła się do nieznanego sobie wymiaru. Wyjęła miecz i nałożyła tarczę na plecy. Wtedy naokoło jej pojawiały się jej zmarli najbliżsi. Chcieli ją zabić. Saphirell była rozdarta. Cienisty wymiar zaczął mieszać się z rzeczywistością. Ona wtedy wyłączyła myślenie. Zaczęła zabijać zjawy. Mimo łez,mimo tęsknoty pokonała próbę.
-Jestem pod wrażeniem-powiedziała magini i lekko klasnęła w dłonie
-To co zdecydowałaś?-zapytała ocierając łzy
-Przyłączymy się do was. W dowód otrzymujesz pieczęć magii-powiedziała Haraclein i wypaliła magią znamię na udzie elfki
-Dziękuję. Przygotujcie się należycie-powiedziała Saphirell i opuściła siedzibę władczyni magów...
-Wsparcie i ochronę od elfów-powiedziała
-Kuszące. Zanim zdecyduję,musisz pokazać mi swoje serce-powiedziała tajemniczo
-Pokazać serce? Jak?-zapytała Saphirell
-Przeniosę cię w cienisty wymiar. Tam ukaże się twoje serce-odpowiedziała
-Zgadzam się-powiedziała i zacisnęła dłonie. Haraclein uniosła swój kij i elfka przeniosła się do nieznanego sobie wymiaru. Wyjęła miecz i nałożyła tarczę na plecy. Wtedy naokoło jej pojawiały się jej zmarli najbliżsi. Chcieli ją zabić. Saphirell była rozdarta. Cienisty wymiar zaczął mieszać się z rzeczywistością. Ona wtedy wyłączyła myślenie. Zaczęła zabijać zjawy. Mimo łez,mimo tęsknoty pokonała próbę.
-Jestem pod wrażeniem-powiedziała magini i lekko klasnęła w dłonie
-To co zdecydowałaś?-zapytała ocierając łzy
-Przyłączymy się do was. W dowód otrzymujesz pieczęć magii-powiedziała Haraclein i wypaliła magią znamię na udzie elfki
-Dziękuję. Przygotujcie się należycie-powiedziała Saphirell i opuściła siedzibę władczyni magów...
Rozdział III
-Zgadzam się. Gdy będę wracała,zabiorę was na tereny władczyni elfów-powiedziała
-Dziękuję. Orgi zaszły nam za skórę-powiedział jednorożec a Saphirell poszła w stronę osady magów. Gdy doszła do pola magicznego podeszli do niej strażnicy
-Kim jesteś? I w jakim celu przybywasz-zapytał jeden ze strażników
-Saphirell,dowódca wojsk elfich,kapitan straży. Przybywam na augięcje do władczyni magów,wielkiej Haraclein-wyjaśniła. Strażnicy dotkneli jej dłoni,aby mieć pewność że mówi prawdę
-Możesz przejść-powiedział jeden ze strażników i utworzył wyrwę w polu. Elflka przeszła bez problemów. Wtedy pobiegł do niej mały czarodziej
-Das mi magicnego cukielka?-zapytał słodkim głosem. Saphirell sięgnęła do sakiewki i wyjęła jeden z magicznych cukierków. Zawsze je nosi,gdyż działają one na magiczne niedźwiedzie. Po otrzymaniu słodyczy,mały odbiegł . Wojownicza dusza pewnym krokiem wstąpiła do siedziby władczyni Haraclein. Wtedy ni stąd ni z owąd pojawiła się kobieta ubrana w szatę ze światła księżyca
-Ach,to ty. Spodziewałam się ciebie. Czego pragniesz się dowiedzieć?-zapytała
-Przysyła mnie Harmonicall. Chciałam prosić waszą wspaniałość o pomoc w wojnie z orgami-wyjaśniła. Haraclein spojrzała się na nią....
-Dziękuję. Orgi zaszły nam za skórę-powiedział jednorożec a Saphirell poszła w stronę osady magów. Gdy doszła do pola magicznego podeszli do niej strażnicy
-Kim jesteś? I w jakim celu przybywasz-zapytał jeden ze strażników
-Saphirell,dowódca wojsk elfich,kapitan straży. Przybywam na augięcje do władczyni magów,wielkiej Haraclein-wyjaśniła. Strażnicy dotkneli jej dłoni,aby mieć pewność że mówi prawdę
-Możesz przejść-powiedział jeden ze strażników i utworzył wyrwę w polu. Elflka przeszła bez problemów. Wtedy pobiegł do niej mały czarodziej
-Das mi magicnego cukielka?-zapytał słodkim głosem. Saphirell sięgnęła do sakiewki i wyjęła jeden z magicznych cukierków. Zawsze je nosi,gdyż działają one na magiczne niedźwiedzie. Po otrzymaniu słodyczy,mały odbiegł . Wojownicza dusza pewnym krokiem wstąpiła do siedziby władczyni Haraclein. Wtedy ni stąd ni z owąd pojawiła się kobieta ubrana w szatę ze światła księżyca
-Ach,to ty. Spodziewałam się ciebie. Czego pragniesz się dowiedzieć?-zapytała
-Przysyła mnie Harmonicall. Chciałam prosić waszą wspaniałość o pomoc w wojnie z orgami-wyjaśniła. Haraclein spojrzała się na nią....
sobota, 1 lutego 2014
Rozdział II
Rozpętała się burza. Dmął wiatr, padał mocny deszcz a złociste gromy przecinały niebo. Saphirall mimo pogody ,nie przerwała drogi. Gdy wyszła za granice królestwa, zaatakował ją mały szwadron orgów. Wyciągnęła miecz z pochwy. Odczuła nową strategię i znaczne wzmocnienie armii przeciwnika. Dzielnie walczyła, do tego czasu aż pokonała wszystkich. Została mocno zraniona w ramię. Z trudnością utrzymywała miecz. Schowała go i musiała zatamować krwawienie. Znała się na medycynie, więc zaczęła szukać ziół,które mogły stworzyć zakrzep na krwi, która uwalniała się z rany. Zawiązała sobie to na ramieniu i wznowiła drogę do osady magów . Po krótkiej drodze, napotkała przeszkodzę. Było nią grzęzawisko rusałki. Zamieszkiwały ją jednorożce. Saphirall wzięła głęboki oddech i weszła na ciemne ziemie. Wtedy drogę zagrodziły jej jednorożce. Najpotężniejszy jednorożec wystąpił krok do przodu. Był przepiękny. Był biały i miał lazurowe oczy.złote kopyta i złoty róg. Jego grzywa mieniła się diamentowym blaskiem.
-Czego chcesz, waleczny elfie? -zapytał
-Dążę do osady magów -wyjaśniła
-Rozumiem. A co ci się stało w ramię? -zapytał
-To drobnostka. Pamiątka po walce z orgami -odpowiedziała. Cryhell, bo tak się zwał skierował swój wzrok na jednorożcaw kkolorze miętowym. Stuknął kopytem. Miętowy jednorożec podszedł do elfki i lekko zdjął opatrunek. Po czym włożył róg w ranę. Saphirall zacisnęła zęby.
-Dziękuję -odpowiedziała patrząc na wyleczone ramię
-Spełnisz naszą prośbę? -zapytał
-Jakiego rodzaju prośbę?-zapytała
-Po drugim ramieniu poznałem że jesteś dowódczynią wojsk elfich. Dlatego chcemy cię prosić abyś przyjęła nas w swoje szeregi -wyjaśnił. Saphirall zastanowiła się chwilę i powiedziała...
-Czego chcesz, waleczny elfie? -zapytał
-Dążę do osady magów -wyjaśniła
-Rozumiem. A co ci się stało w ramię? -zapytał
-To drobnostka. Pamiątka po walce z orgami -odpowiedziała. Cryhell, bo tak się zwał skierował swój wzrok na jednorożcaw kkolorze miętowym. Stuknął kopytem. Miętowy jednorożec podszedł do elfki i lekko zdjął opatrunek. Po czym włożył róg w ranę. Saphirall zacisnęła zęby.
-Dziękuję -odpowiedziała patrząc na wyleczone ramię
-Spełnisz naszą prośbę? -zapytał
-Jakiego rodzaju prośbę?-zapytała
-Po drugim ramieniu poznałem że jesteś dowódczynią wojsk elfich. Dlatego chcemy cię prosić abyś przyjęła nas w swoje szeregi -wyjaśnił. Saphirall zastanowiła się chwilę i powiedziała...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)