Rozpętała się burza. Dmął wiatr, padał mocny deszcz a złociste gromy przecinały niebo. Saphirall mimo pogody ,nie przerwała drogi. Gdy wyszła za granice królestwa, zaatakował ją mały szwadron orgów. Wyciągnęła miecz z pochwy. Odczuła nową strategię i znaczne wzmocnienie armii przeciwnika. Dzielnie walczyła, do tego czasu aż pokonała wszystkich. Została mocno zraniona w ramię. Z trudnością utrzymywała miecz. Schowała go i musiała zatamować krwawienie. Znała się na medycynie, więc zaczęła szukać ziół,które mogły stworzyć zakrzep na krwi, która uwalniała się z rany. Zawiązała sobie to na ramieniu i wznowiła drogę do osady magów . Po krótkiej drodze, napotkała przeszkodzę. Było nią grzęzawisko rusałki. Zamieszkiwały ją jednorożce. Saphirall wzięła głęboki oddech i weszła na ciemne ziemie. Wtedy drogę zagrodziły jej jednorożce. Najpotężniejszy jednorożec wystąpił krok do przodu. Był przepiękny. Był biały i miał lazurowe oczy.złote kopyta i złoty róg. Jego grzywa mieniła się diamentowym blaskiem.
-Czego chcesz, waleczny elfie? -zapytał
-Dążę do osady magów -wyjaśniła
-Rozumiem. A co ci się stało w ramię? -zapytał
-To drobnostka. Pamiątka po walce z orgami -odpowiedziała. Cryhell, bo tak się zwał skierował swój wzrok na jednorożcaw kkolorze miętowym. Stuknął kopytem. Miętowy jednorożec podszedł do elfki i lekko zdjął opatrunek. Po czym włożył róg w ranę. Saphirall zacisnęła zęby.
-Dziękuję -odpowiedziała patrząc na wyleczone ramię
-Spełnisz naszą prośbę? -zapytał
-Jakiego rodzaju prośbę?-zapytała
-Po drugim ramieniu poznałem że jesteś dowódczynią wojsk elfich. Dlatego chcemy cię prosić abyś przyjęła nas w swoje szeregi -wyjaśnił. Saphirall zastanowiła się chwilę i powiedziała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz